Minął ponad rok od mojego ostatniego spotkania z Lucy Maud Montgomery i to zdecydowanie za długo w sytuacji, gdy przypomnę sobie jakim miłym mentalnym kocykiem są dla mnie jej książki. Zamknęłam wtedy jednak pewien etap, żegnając się z Emilką z Księżycowego Nowiu i tak delikatnie obawiałam się kolejnego z zupełnie nową bohaterką. Oczywiście szybko okazało się, że wszelkie obawy były niepotrzebne, a ja z miejsca zatopiłam się w nowej historii.
- 27.08.2026
- 0 Komentarze







